Dziś ostatnia taka nieprzespana noc... Za chwilę ceremonia
zamknięcia i już, koniec, fim. Skończyło się dwutygodniowe funkcjonowanie w
trybie zombie, nadszedł czas na podsumowania. Gorzkie podsumowania. To nie były
udane igrzyska - i niech nikt nawet nie próbuje mnie przekonywać, że jest
inaczej.
Oczywiście, cieszy każdy z jedenastu medali i każdemu z medalistów należą się ogromne gratulacje, ale o wiele więcej było rozczarowań niż przyjemnych zaskoczeń.
Przed zawodami różne zagraniczne serwisy prognozowały dla Polski około piętnastu medali. Wydawało się, że tych szans medalowych jest o wiele więcej, to dawało realną nadzieję na zbliżenie się do tej liczby. Jak wyszło - wiadomo... Na każdych mistrzostwach przytrafiają się wpadki faworytów, ale też i niespodziewanie dobre wyniki zawodników nie typowanych do medali. I w Rio niby wszystko się zgadzało, tylko proporcje były niewłaściwe. Kilkoro "czarnych koni" nie zrównoważyło zdecydowanie zbyt wielu porażek faworytów. Przemiłą niespodzianką były medale Oktawii Nowackiej w pięcioboju nowoczesnym, zapaśniczki Moniki Michalik i wioślarskiej czwórki podwójnej kobiet. Natomiast zupełnie nieudany okazał się start niemal wszystkich bez wyjątku pływaków, windsurferki Małgosi Białeckiej (aktualnej mistrzyni świata), Pawła Fajdka czy tenisistów. I boli nawet nie sam brak medalu, tylko dzieląca ich od niego ogromna przepaść. To nie było czwarte czy piąte miejsce, lecz porażka w eliminacjach czy też pierwszym meczu.
1. Rio jest kobietą. Osiem z jedenastu polskich medali wywalczyły właśnie panie. Poczynając od fenomenalnego rekordu świata Anity Włodarczyk, przez wyszarpane złoto niesamowicie wzruszonych po wyścigu Magdy Fularczyk-Kozłowskiej i Natalii Madaj, dwa srebra kajakarek, smakujące jak złoto wicemistrzostwo wracającej po koszmarnych przejściach Mai Włoszczowskiej, zupełnie niespodziewany brąz Oktawii Nowackiej i trzecie miejsce czwórki podwójnej, aż po brązowy medal doświadczonej zapaśniczki Moniki Michalik. Męskie rodzynki to rzucający - odpowiednio dyskiem i młotem - srebrni Piotr Małachowski i Wojtek Nowicki oraz brązowy medalista kolarz Rafał Majka.
2. Rio jest wodą. Aż cztery medale zostały zdobyte na torze wioślarskim i kajakowym.
3. Rio jest młodością. Tu kryje się nadzieja, nadzieja już na Tokio. Pokazała się na wielkiej imprezie przede wszystkim plejada niezwykle utalentowanych lekkoatletów, dziś jeszcze bez medali, ale zmierzających w naprawdę dobrą stronę. Joasia Jóźwik, Maria Andrejczyk (fenomenalny nowy rekord Polski w rzucie oszczepem!), Ewa Swoboda, Konrad Bukowiecki. Ale też kolarka Kasia Niewiadoma, siatkarze plażowi czy zapaśnicy. Oby zebrane doświadczenie zaprocentowało w przyszłości. Bardzo, bardzo mocno w to wierzę.
Na drugim biegunie znaleźli się sportowcy bardzo już doświadczeni, którzy o medal się otarli. Oni mogą już nie dotrwać do Tokio. Przede wszystkim piłkarze ręczni - po przegranym najpierw półfinale, a potem meczu o brąz pojawiło się wiele gorzkich łez. Także w studio telewizyjnym, a pewnie i w wielu domach. Bardzo to były wzruszające chwile i bardzo ciężko patrzyło się choćby na załamanego Karola Bieleckiego, który moim zdaniem zasłużył na medal jak nikt. Został królem strzelców olimpijskiego turnieju - ale raczej marne to pocieszenie, kiedy podium brak...
4. Rio jest kłótnią. Niestety, w polskiej kadrze pojawiło się kilka głośnych nieporozumień i oskarżeń, które na pewno nie działały dobrze na ogólną atmosferę. Na facebooku pojawiły się pełne żalu posty pływaczki Alicji Tchórz czy płotkarza Patryka Dobka. W kontrowersyjnych okolicznościach wystartowała Daria Pikulik w omnium i Klaudia Konopko w sztafecie 4x100. Przykrym zwieńczeniem rozłamów między reprezentacją a trenerami był przypadek Konrada Czerniaka, który... nie został zgłoszony przez działaczy do jednej z pływackich konkurencji (do której oczywiście sam wywalczył minimum).
Smutno się na to patrzyło. W tym wypadku jestem jednak zwolenniczką rozwiązania "wszystko zostaje w rodzinie". Rozumiem rozżalenie i rozgoryczenie zawodników, ale kończy się to tak, że do mediów i tak zwanego ogółu docierają bardzo fragmentaryczne informacje... efektem jest jedynie rosnąca złość, czasem zapewne ukierunkowana na niewłaściwe osoby. I po co?
5. Rio jest kontrowersją. Jeszcze przed startem Igrzysk wszyscy żyli kwestią wykluczenia reprezentacji Rosji. Również w trakcie imprezy pojawiło się kilka dyskwalifikacji na tle dopingowym (niestety z niechlubnym udziałem polskich ciężarowców). Szerokim echem odbiły się wypowiedzi Joanny Jóźwik po finale na 800 metrów: "Powinna być przywrócona górna granica poziomu testosteronu dla kobiet. One są silniejsze, bardziej wytrzymałe i po prostu nie do przejścia. Tu chodzi o zasady fair play." Biegaczka miała na myśli trzy Afrykanki - Semenyę, Wambui, Niyonsabę. I ja się z Jóźwik całkowicie zgadzam. Tu nie chodzi o seksizm czy rasizm, chodzi o równe traktowanie dla wszystkich. Obecna sytuacja nie zadowala zapewne nikogo, a hiperpoprawność polityczna nie prowadzi w tym wypadku do niczego dobrego.
6. Rio jest rekordem. Niech nazwiska mówią same za siebie. Przede wszystkim multimedaliści, żywe legendy. Bolt, Phelps, Biles, Ledecky. Rekordziści świata. Włodarczyk, van Niekerk i wielu, wielu innych. Dla takich chwil, takich rekordów warto zarywać noce.
7. Rio jest sambą. Naprawdę udały się Brazylijczykom te Igrzyska. Mieszkańcom Rio de Janeiro zapewne mniej podobały się zainwestowane w nie miliony dolarów i kilkutygodniowy paraliż komunikacyjny - ale skoro już robić taką imprezę, to warto zrobić ją dobrze. I było dobrze. Było po latynosku. Była fiesta, siesta i manana, opóźnienia w programie i najróżniejszej maści niedoróbki organizacyjne. Ale też niesamowicie energetyczne ceremonie otwarcia i zamknięcia. Wypełnione do ostatniego miejsca roześmianymi i tańczącymi Brazylijczykami stadiony i hale. Niesamowita, szalona radość po każdym zwycięstwie gospodarzy.
Jakże inne to było od flegmatycznego Londynu. W ocenie mojej po części hiszpańskiej duszy - o niebo lepsze ;)
A tu moim zdaniem przeurocza sytuacja, mistrzyni olimpijska oryginalnie cieszy się razem z trenerem:
https://media.giphy.com/media/3oz8xJrzvul0YUl6p2/giphy.gif
Oczywiście, cieszy każdy z jedenastu medali i każdemu z medalistów należą się ogromne gratulacje, ale o wiele więcej było rozczarowań niż przyjemnych zaskoczeń.
Przed zawodami różne zagraniczne serwisy prognozowały dla Polski około piętnastu medali. Wydawało się, że tych szans medalowych jest o wiele więcej, to dawało realną nadzieję na zbliżenie się do tej liczby. Jak wyszło - wiadomo... Na każdych mistrzostwach przytrafiają się wpadki faworytów, ale też i niespodziewanie dobre wyniki zawodników nie typowanych do medali. I w Rio niby wszystko się zgadzało, tylko proporcje były niewłaściwe. Kilkoro "czarnych koni" nie zrównoważyło zdecydowanie zbyt wielu porażek faworytów. Przemiłą niespodzianką były medale Oktawii Nowackiej w pięcioboju nowoczesnym, zapaśniczki Moniki Michalik i wioślarskiej czwórki podwójnej kobiet. Natomiast zupełnie nieudany okazał się start niemal wszystkich bez wyjątku pływaków, windsurferki Małgosi Białeckiej (aktualnej mistrzyni świata), Pawła Fajdka czy tenisistów. I boli nawet nie sam brak medalu, tylko dzieląca ich od niego ogromna przepaść. To nie było czwarte czy piąte miejsce, lecz porażka w eliminacjach czy też pierwszym meczu.
1. Rio jest kobietą. Osiem z jedenastu polskich medali wywalczyły właśnie panie. Poczynając od fenomenalnego rekordu świata Anity Włodarczyk, przez wyszarpane złoto niesamowicie wzruszonych po wyścigu Magdy Fularczyk-Kozłowskiej i Natalii Madaj, dwa srebra kajakarek, smakujące jak złoto wicemistrzostwo wracającej po koszmarnych przejściach Mai Włoszczowskiej, zupełnie niespodziewany brąz Oktawii Nowackiej i trzecie miejsce czwórki podwójnej, aż po brązowy medal doświadczonej zapaśniczki Moniki Michalik. Męskie rodzynki to rzucający - odpowiednio dyskiem i młotem - srebrni Piotr Małachowski i Wojtek Nowicki oraz brązowy medalista kolarz Rafał Majka.
2. Rio jest wodą. Aż cztery medale zostały zdobyte na torze wioślarskim i kajakowym.
3. Rio jest młodością. Tu kryje się nadzieja, nadzieja już na Tokio. Pokazała się na wielkiej imprezie przede wszystkim plejada niezwykle utalentowanych lekkoatletów, dziś jeszcze bez medali, ale zmierzających w naprawdę dobrą stronę. Joasia Jóźwik, Maria Andrejczyk (fenomenalny nowy rekord Polski w rzucie oszczepem!), Ewa Swoboda, Konrad Bukowiecki. Ale też kolarka Kasia Niewiadoma, siatkarze plażowi czy zapaśnicy. Oby zebrane doświadczenie zaprocentowało w przyszłości. Bardzo, bardzo mocno w to wierzę.
Na drugim biegunie znaleźli się sportowcy bardzo już doświadczeni, którzy o medal się otarli. Oni mogą już nie dotrwać do Tokio. Przede wszystkim piłkarze ręczni - po przegranym najpierw półfinale, a potem meczu o brąz pojawiło się wiele gorzkich łez. Także w studio telewizyjnym, a pewnie i w wielu domach. Bardzo to były wzruszające chwile i bardzo ciężko patrzyło się choćby na załamanego Karola Bieleckiego, który moim zdaniem zasłużył na medal jak nikt. Został królem strzelców olimpijskiego turnieju - ale raczej marne to pocieszenie, kiedy podium brak...
4. Rio jest kłótnią. Niestety, w polskiej kadrze pojawiło się kilka głośnych nieporozumień i oskarżeń, które na pewno nie działały dobrze na ogólną atmosferę. Na facebooku pojawiły się pełne żalu posty pływaczki Alicji Tchórz czy płotkarza Patryka Dobka. W kontrowersyjnych okolicznościach wystartowała Daria Pikulik w omnium i Klaudia Konopko w sztafecie 4x100. Przykrym zwieńczeniem rozłamów między reprezentacją a trenerami był przypadek Konrada Czerniaka, który... nie został zgłoszony przez działaczy do jednej z pływackich konkurencji (do której oczywiście sam wywalczył minimum).
Smutno się na to patrzyło. W tym wypadku jestem jednak zwolenniczką rozwiązania "wszystko zostaje w rodzinie". Rozumiem rozżalenie i rozgoryczenie zawodników, ale kończy się to tak, że do mediów i tak zwanego ogółu docierają bardzo fragmentaryczne informacje... efektem jest jedynie rosnąca złość, czasem zapewne ukierunkowana na niewłaściwe osoby. I po co?
5. Rio jest kontrowersją. Jeszcze przed startem Igrzysk wszyscy żyli kwestią wykluczenia reprezentacji Rosji. Również w trakcie imprezy pojawiło się kilka dyskwalifikacji na tle dopingowym (niestety z niechlubnym udziałem polskich ciężarowców). Szerokim echem odbiły się wypowiedzi Joanny Jóźwik po finale na 800 metrów: "Powinna być przywrócona górna granica poziomu testosteronu dla kobiet. One są silniejsze, bardziej wytrzymałe i po prostu nie do przejścia. Tu chodzi o zasady fair play." Biegaczka miała na myśli trzy Afrykanki - Semenyę, Wambui, Niyonsabę. I ja się z Jóźwik całkowicie zgadzam. Tu nie chodzi o seksizm czy rasizm, chodzi o równe traktowanie dla wszystkich. Obecna sytuacja nie zadowala zapewne nikogo, a hiperpoprawność polityczna nie prowadzi w tym wypadku do niczego dobrego.
6. Rio jest rekordem. Niech nazwiska mówią same za siebie. Przede wszystkim multimedaliści, żywe legendy. Bolt, Phelps, Biles, Ledecky. Rekordziści świata. Włodarczyk, van Niekerk i wielu, wielu innych. Dla takich chwil, takich rekordów warto zarywać noce.
7. Rio jest sambą. Naprawdę udały się Brazylijczykom te Igrzyska. Mieszkańcom Rio de Janeiro zapewne mniej podobały się zainwestowane w nie miliony dolarów i kilkutygodniowy paraliż komunikacyjny - ale skoro już robić taką imprezę, to warto zrobić ją dobrze. I było dobrze. Było po latynosku. Była fiesta, siesta i manana, opóźnienia w programie i najróżniejszej maści niedoróbki organizacyjne. Ale też niesamowicie energetyczne ceremonie otwarcia i zamknięcia. Wypełnione do ostatniego miejsca roześmianymi i tańczącymi Brazylijczykami stadiony i hale. Niesamowita, szalona radość po każdym zwycięstwie gospodarzy.
Jakże inne to było od flegmatycznego Londynu. W ocenie mojej po części hiszpańskiej duszy - o niebo lepsze ;)
A tu moim zdaniem przeurocza sytuacja, mistrzyni olimpijska oryginalnie cieszy się razem z trenerem:
https://media.giphy.com/media/3oz8xJrzvul0YUl6p2/giphy.gif
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz